Kategorie: Wszystkie | Inne | Inne2 | Inne3
RSS
poniedziałek, 25 maja 2009

Kościół Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli zaprojektował w 1957 roku, wspominany już tutaj, Jan Bogusławski. Tradycyjna dyspozycja bryły - klasyczny trójnawowy rzut z transeptem  i półkoliście zakończonym prezbiterium - nie zapowiada, że we wnętrzu  zbudowanego pośród monotonnych blokowisk kościoła, może znajdować się coś interesującego.

W świątyni zamiast okien zastosowano rozszerzające się szczeliny, które wypełniono sięgającymi sklepienia  mozaikowymi witrażami, natomiast pomiędzy nimi znajdują się,  widoczne od wewnątrz i z zewnątrz, zwężające się ku górze rytmiczne podpory. Odwrotny zabieg zastosowano przy rozdzielających nawy filarach. Są węższe u dołu, a potem rozdzielają się na cztery części, aby podeprzeć sklepienie składające się z romboidalnych betonowych plastrów. Można mieć wrażenie, że sklepienie przypomina korony drzew, wzmacniane jeszcze przez migoczące między filarami-pniami światło witraży.

Fasada i zakończenia transeptu są obłożone cegłą z nierównomiernie rozmieszczonymi czarnymi cegiełkami, które urozmaicają i ocieplają ich szary kolor. Obok kościoła znajduje się dzwonnica, której górne piętro, przeznaczone na dzwon, przykrył podwójny betonowy Mariogram.

Jako ciekawostkę dodam, że w kościele znajduje się repatriowany z kościoła w Warężu na Kresach obraz z 1695 roku. Z kolei na tablicy z historią świątyni znalazły się nazwiska  trzech księży, kardynała, dwóch biskupów i ordynariusza - zabrakło natomiast informacji kto ten kościół zaprojektował. Pewnie za kilkaset lat będą  jednak inne priorytety. Ars longa, vita brevis.

sobota, 08 listopada 2008
Kompleks gmachów ambasady polskiej w New Delhi powstał na podstawie projektu wyłonionego w konkursie z 1973 roku, w którym zwyciężył zespół autorski Witolda Cęckiewicza i Stanisława Deńko.



Bryłę budynku ambasady, Biura Radcy Handlowego i Ministerstwa Handlu Zagranicznego PRL ukształtowano w formie spłaszczonej kwadratowej kostki o boku 60 m i wysokości 3,5 m.





Z drugim budynkiem mieszczącym pomieszczenia mieszkalne i socjalne łączy gmach główny dekoracyjny basen o długości 80 m.





Całość założenia ma ok. 80 tys. m3.




Z lewej strony część administracyjna ambasady, z prawej część socjalna zawierająca m.in kawiarnię, kino i szkołę dla polskich dzieci.



Budynek główny został wyniesiony na betonowych słupach na wysokość 11 metrów ponad otaczający go teren. Wnętrza, meble i wystrój gabinetów także zaprojektowali zwycięzcy konkursu. Obiekt wybudowano w latach 1974-1978.



Jak widać sarmackie „postaw się, a zastaw się” w mariażu z kredytami z czasów towarzysza Edwarda teleportowało nagle PRL do XXI wieku i to od razu w  czasy Blade Runnera.

Tagi: New Delhi
17:44, schayer , Inne2
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Poniżej przedstawiam tekst Tomasza Ogińskiego - historyka sztuki, badacza i krytyka architektury. Obecnie mieszkającego w Bukareszcie.

Modernizm pojawił się w architekturze Rumunii w latach 20. XX wieku, od samego początku przybierając formę zróżnicowanego, wielowątkowego, jednocześnie otwartego na wiele inspiracji ruchu.

Jego niekwestionowanym centrum był ekstrawagancki Paryż Bałkan – pozbawiony kompleksów Bukareszt, który w odróżnieniu od zdefiniowanych miast Transylwanii czy Banatu, oferował szerokie pole do eksperymentu. Inicjatorami rumuńskiego modernizmu byli artyści skupieni wokół magazynu Contimporanul, w którym zamieszczano przedruki z czołowych awangardowych wydawnictw europejskich. Wszyscy wykształcili się zagranicą.

O ile źródła modernistycznych eksperymentów w Bukareszcie prowadzą do Francji, Republiki Weimarskiej i Włoch, to ich nieortodoksyjne realizacje były zawsze filtrowane przez miejscową potrzebę dekoracyjności, tkwiącą w stylowej polifonii rumuńskiej architektury początku wieku XX. Rozwiązania minimalistyczne należały do rzadkości. Po orientalizmach, modernizm w Bukareszcie odziedziczył upodobanie do „stylowych emigracji” - rozwiązań nad wyraz dekoracyjnych, kosmopolitycznych, egzotycznych, nierzadko dziwacznych.


Do dziś pozostaje enigmą jak to się stało, że w Bukareszcie zaakceptowano idiom modernizmu na tak szeroką skalę, jednocześnie wśród wszystkich warstw społecznych. Bezprecedensowa akceptacja nowoczesności nastąpiła przecież bez żadnego przygotowania intelektualnego czy psychologicznego. - Rumunów urzekła w modernizmie „wolna kompozycja”, możliwość odejścia od obcej im, narzucanej symetrii klasycznej. Traktowali więc modernizm w sposób wernakularny i dlatego można śmiało rumuńską z nim przygodę nazwać „modernizmem wernakularnym – zauważa Mariana Celac, znana rumuńska architekt.

W odróżnieniu od Czech i Niemiec praktycznie nie miały miejsca programy dla mieszkalnictwa socjalnego, a nową estetykę zarezerwowano dla tej części społeczeństwa, która domagała się pełnej blichtru manifestacji luksusu. Jej potrzebę szybko przejawiać zaczęli i stosunkowo ubodzy klienci, którzy ubierali w modernistyczny kostium budynki, które w środku zachowały w zasadzie układ dwóch izb wiejskiej chaty!

Najciekawsze rozwiązania pojawiły się w prywatnych willach i średniej wielkości apartamentowcach. W latach 1933-36 Urząd Miejski w Bukareszcie wydał zawrotną ilość pozwoleń na budowę - wtedy właśnie nieruchomości okazały się najlepszą alternatywą na zainwestowanie narażonych na dewaluację z powodu światowego kryzysu funduszy.

Charakterystyczne dla rumuńskiej stolicy było traktowanie nieregularności działek, często o kształtach będących efektem historycznych podziałów gruntów z czasów Fanariotów (greccy hospodarowie sprawujący władzę z ramienia sułtanatu), jako inspiracji do niekonwencjonalnego ukształtowania bryły budynku.

Częstym zjawiskiem było dążenie do traktowania budynków stojących w ciągu jak narożnych, poprzez stosowanie dominanty w postaci zdematerializowanego narożnika kryjącego klatkę schodową, najczęściej przeszklonego lub zaopatrzonego w świetliki (to ewidentnie wpływ postulatów grupy de Stlij).

Charakterystyczne dla modernizmu w stolicy Rumunii było również stosowanie pastelowych tynków o zróżnicowanych fakturach oraz zaopatrywanie modernistycznych budynków w elementy historyczne architektury Lewantu: rachitycznie skręcone kolumny, bizantyńskie czy perskie kapitele, arabskie plecionki i witraże podpatrzone w tureckich łaźniach.

Modernistycznym willom prawie zawsze towarzyszył detal art deco - wysmakowane kształty nadawano nie tylko bramom, furtkom, tabliczkom z numerami budynków, domofonom, obudowom wind, świetlikom, uchwytom i klamkom, ławkom na półpiętrach, poręczom, balustradom, wnękom lub półkom na roślinność, ale również kaloryferom czy drzwiczkom do zsypów na śmieci. Niektóre z bukareszteńskich międzywojennych budynków sprawiają wrażenie „niemożliwego wzornika” wszelkich modernistycznych cytatów.

Dziś, w dobie transformacji, narażone są na masowy atak plastikowych okien i makabrycznych przeróbek…

Tomek Ogiński

--
Zdjęcia wykonał autor tekstu oraz Pan Czesław Pietraszko.

23:32, schayer , Inne2
Link Komentarze (9) »
czwartek, 07 sierpnia 2008

Znowu będzie trochę hałasu i pyłu. Za chwilę czytelniku zobaczysz kolejną rozbiórkę.

Zbigniew Wahl zamieszkał w Toruniu zaraz po ukończeniu studiów, gdy objął w 1935 roku stanowisko architekta miejskiego. Zaprojektował tzw. Łuk Cezara, słupy ogłoszeniowe, wiaty na przystankach, a także modernistyczny dworzec PKS przy ul. Dąbrowskiego, który przed wojną mieścił m.in. salon Polskiego Fiata. Dolną część gmachu opinał owalny dach, pod który mogły podjeżdżać samochody, natomiast obok znajdowały się przeszklone garaże i warsztaty. Jasno, przejrzyście, funkcjonalnie.

Dworzec PKS w Toruniu

 

dworzec pks w toruniu

 

Zdjęcia zrobiłem pod koniec czerwca. Kilkanaście dni później doszło do tego:

 

 

W Etiopii także kiedyś zbudowano stację Fiata, która niedawno została odnowiona i ma się nieźle (pomimo, że powstała za czasów włoskiej okupacji). W Toruniu jak widać zabytki traktuje się inaczej.

Przy okazji - tamtejszy banalny pruski dworzec kolejowy, ma we wnętrzu coś takiego:


toruń dworzec kolejowy

Tagi: Toruń
23:20, schayer
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 kwietnia 2008

Kolejny budynek powstały po 1945 roku został zrównany z ziemią. Niedawno spotkało to Supersam, a dzisiaj Pawilon "Chemii" przy ulicy Brackiej w Warszawie. Zaprojektował go w 1960 roku prof. Jan Bogusławski. Nieremontowany i oblepiony parę lat temu tandetnymi reklamami nie prezentował się zbyt atrakcyjnie. Gdyby jednak cofnąć się o kilkadziesiąt lat, widać byłoby dlaczego był wymieniany wśród ciekawszych realizacji tego okresu. W tamtych czasach zaskakiwał szklanymi ścianami, podpierającymi dach charakterystycznymi filarami w kształcie litery V, nocnym rozświetleniem i delikatnością. Niedługo miałby pół wieku.

Co będzie następne? Może katowicki Skarbek, o którym z-ca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków napisała, że jego ochrona "zdaje się wykraczać poza sferę jego działalności"? 

 

piątek, 15 lutego 2008
Chyba nie ma w naszym kraju wielu osób, które mogłyby powiedzieć, że nie były w jednym z budynków jego autorstwa. Czy o wielu architektach można napisać coś podobnego? Arseniusz Romanowicz zmarł w sobotę w wieku 98 lat.

Przystanek Warszawa Powiśle (projekt od 1954 roku, realizacja do 1963)


Stacja Warszawa Centralna (realizacja 1975)




Przystanek Warszawa Ochota (projekt od 1954 roku, realizacja do 1962)






Przystanek Warszawa Stadion (projekt od 1955, realizacja do 1958)

11:18, schayer
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008

Wywiad redaktorów MMSilesia.pl z dr Georgem Arbidem, udostępniony mi przez Jacka Tomaszewskiego (dziennikarza MMSilesia.pl):





17:38, schayer
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Skopiuj CSS